
To najmniejsze państwo w Afryce nad Oceanem Atlantyckim , kraj który z każdej strony otoczony jest innym krajem. Zapraszam na odcinek pt. Bracia „W” na czarnym lądzie – Gambia #76

To nie będzie zwykła wycieczka, tym razem zagłębiamy się w region Afryki gdzie życie wygląda „trochę” inaczej niż w Polsce, a bieda sięga najwyższego stadium. Pakujemy plecaki i jedziemy razem z Koprem poznać prawdziwe oblicze miejskiej dżungli po której przemierzymy w sumie około 200 kilometrów. Jedno jest pewne: Czekają na nas niezapomniane przygody, które opowiem Wam w tym artykule mojego bloga Hobby Travel! Skrolując niżej dowiecie się które miejsca odwiedziliśmy i gdzie się zatrzymaliśmy! Być może po przeczytaniu stwierdzisz, że sam chcesz tego doświadczyć ? Zacznijmy najpierw od najważniejszych kwestii organizacyjnych:

Informacje praktyczne
- Paszport obowiązkowy
- Zabierzcie ze sobą lek: MALARONE oraz środki przeciw komarom, polecam: MUGGA
- Nie jest potrzebna WIZA, ale pobierana jest opłata na lotnisku w wysokości 20 Euro / dolarów zarówno przy wjeździe jak i wyjeździe z kraju
- Waluta to Dalasi , 1 GMD to 0,05 złotego, zabierzcie ze sobą Euro lub dolary
- Zegar: – 1 godzina do tyłu
- Aplikacja Airalo: obowiązkowa do korzystania z Internetu, koszt 25 Dolarów / 3 dni no limit
- Gniazdka elektryczne typu G ( 3 bolce ) weźcie przejściówki, chociaż nam wszędzie pasowały nasze
- Warto wykupić ubezpieczenie

Jak dostać się do Gambii ?
Z tego co się orientowałem tylko biuro podróży Rainbow organizuje bezpośrednie czartery w połączniu lotniczym na trasie Polska – Gambia. My kupujemy bilety w cenie 1500 złotych w dwie strony i lecimy do Bandżul ( stolicy kraju ) z przesiadką w Barcelonie, najpierw linią lotniczą Ryanair, później hiszpańskim Vueling. Łączny czas lotu to niecałe 9 godzin. Na szczęście samolot na trasie Barcelona – Gambia był w połowie pusty i można było rozłożyć nogi, czując się jak w klasie biznes! W Barcelonie mieliśmy niecałe 3 godziny czasu, ale biorąc pod uwagę transport na inny terminal i wszystkie kontrole nie było to wcale tak dużo. W samolocie do Banjul dostaliśmy jakieś karty meldunkowe do wypełnienia, ale nikt tego nie sprawdzał. Nie zdziwcie się jak nawet na lotnisku nagle zabraknie prądu i wszystko stanie w miejscu.


Jak się poruszać po Gambii ?
Z początku próbowałem znaleźć wypożyczalnie, ale na szczęście szybko zrezygnowałem z tego pomysłu i zdecydowałem się na wynajem auta razem z kierowcą. Drogi w Gambii nie należą do najlepszych, momentami są wręcz fatalne, żwirowe i dziurawe, ale nie to jest tutaj największym problemem. Co jakiś czas znajdują się tu policyjne „check pointy” i jako biały człowiek musiałbym mieć ze sobą sporo gotówki, żeby przejechać swobodnie bez żadnej kontroli. Dodatkowo w większych miastach, zwłaszcza blisko targu korki są tak duże, że można utknąć na dobre kilka godzin w jednym miejscu. Na ulicy można spotkać samochody jak i zwierzęta, którymi ludzie przemieszczają się z miejsca na miejsce.



Ciekawostki związane z Państwem Gambia
- W kasynach w Gambii jak grasz pijesz alkohol za darmo
- Najwyższy szczyt Gambii ma 53 metry!
- W Gambii nigdy nie odnotowano temperatury poniżej zera stopni Celsjusza
- Gambia jest 28 razy mniejsza od Polski
- 68% populacji żyje za mniej niż 12 zł dziennie.
- Z powodu niedożywienia cierpi 29% społeczeństwa
- W Gambii nie ma limitu wieku osób biorących ślub
- W Gambii żyje ponad 560 gatunków ptaków

Zanim wyruszymy na wycieczkę po Gambii i opowiem Wam o miejscach jakie udało nam się zwiedzić, musze przedstawić naszego przewodnika, który już po paru godzinach stał się naszym przyjacielem. Piotrek odebrał nas z lotniska i zapewnił bezpieczeństwo, atrakcje i zwiedzanie na najwyższym poziomie. To Polak, który od dłuższego czasu mieszka w Gambii i zna dużo ciekawych zakątków, o których nie przeczytacie nawet w Internecie! Jeśli wybieracie się do tego kraju odezwijcie się do Niego, przekazuje profil facebook:https://www.facebook.com/piotr.biedrzycki.58. Karta lubi dym! Dzięki Piotrulka za super imprezę!

Gdzie się zatrzymać w Gambii ?
Pierwszą noc dzięki polecaniu „SoAfrica Tours” zatrzymaliśmy się w czterogwiazdkowym Hotelu Bamboo Village Resort. To bardzo dobre rozwiązanie w stosunku jakości do ceny, domki są naprawdę dobrze wyposażone, przede wszystkim czyste w bliskości Oceanu Atlantyckiego. Hotel jest stosunkowo nowy (otwarty ok. 2020 r.) i wyróżnia się klimatem inspirowanym tradycyjną afrykańską wioską w formie bungalowów. Do dyspozycji są dwa baseny, siłownia i bezpłatne Wifi. Jaka kwota ? Za dwie osoby zapłaciliśmy 230 złotych razem ze śniadaniem. Szkoda tylko, że wieczór wcześniej impreza była tak gruba, że do pokoju wróciliśmy nad ranem 😊 Czy było warto? Pewnie, że tak !


Kolejną noc spędziliśmy w Hotelu Kombo Beach Resort gdzie spotkaliśmy sporo Polaków wypoczywających z Biurem Podróży Rainbow. To dokonały wybór na typowe wakacje w opcji All Inclusive, 4-gwiazdkowy hotel położony jest bezpośrednio przy pięknej plaży i ma do zaoferowania baseny , zjeżdżalnie i kilka restauracji. Prywatna i strzeżona plaża wyposażona jest w leżaki, prysznice i parasole. Łagodne zejście do Oceanu nie wymaga żadnych butów do wody. Za dobę zapłaciliśmy tutaj 650 złotych ze śniadaniem. Dodatkowo na terenie obiektu dostępne jest SPA, siłownia, place zabaw, boiska sportowe, a wieczorem prowadzone są animacje. Miejscowi przy brzegu oceanu cały czas niczym w teatrze prezentują swoje wyroby licząc na sprzedaż. Tutaj pierwszy raz w życiu jeździłem po plaży na koniu!




Co zobaczyć w Gambii ?
Kachikally Crocodile Pool
Stanąć oko w oko z krokodylem?! … a może nawet odważysz się go pogłaskać ?! To z pewnością jedna z największych atrakcji jakie udało mi się przeżyć ( i do dosłownie ) będąc w Gambii! Spotkacie tutaj wolno puszczone dziesiątki krokodyli z gatunku nilowy. Na pewno trzeba uważać podczas spaceru między nimi, żeby na niego nie stanąć! Jako pamiątkę z tego niezwykłego miejsca, przywieźliśmy kupując sobie prawdziwy krokodyli ząb!


Crocodile Pool to jedno z najbardziej symbolicznych miejsc w Gambii. Znajduje się w mieście Bakau i jest połączeniem świętego sanktuarium i rezerwatu przyrody. Zwierzęta te są podobno przyzwyczajone do ludzi, ale czy krokodyla do się oswoić ?! Bilet wstępu kosztuje 200 dalasi czyli około 10 złotych, a miejsce otwarte jest w godzinach 8:00 – 19:00. O ile dla nas była to atrakcja turystyczna to dla lokalnej społeczności to święte miejsce! Według wierzeń krokodyle są strażnikami duchów przodków, kobiety przychodzą tu modlić się o płodność i zdrowie kąpiąc się w wodzie.


Serrekunda
To największe miasto w Gambii i prawdziwe serce codziennego życia kraju. Choć formalną stolicą jest Bandżul, to właśnie Serrekunda jest najbardziej tętniącym miejscem – pełnym ludzi, handlu i lokalnego klimatu. To co tu zobaczyłem zszokowało moje oczy! Wyobraźcie sobie „rzekę ludzi”, kręcących się we wszystkie strony w niewiadomym celu. Serrekunda to wąskie uliczki, przeraźliwy huk, muzyka, chaos i różnorodny zapach. To prawdziwy afrykański handel gdzie rolę główną odgrywa bieda! Kobiety chodzą cały dzień z wiadrem na głowie lub niemowlakiem przywiązanym do pleców. Wyobraźcie sobie, że Koper wziął na chwile ten garnek i ledwo go utrzymał!



To nie jest „atrakcja do robienia zdjęć” – to miejsce, które się przeżywa wszystkimi zmysłami.
Tuż obok znajduje się ogromne wysypisko śmieci, do którego podjeżdżają ludzie na osiołkach, jedni dowożący kolejną górkę śmieci, jeszcze inni szukający „czegoś” lub jedzenia. Możecie się tylko domyślać jaki tam jest smród! Ja to powąchałem własnym nosem! Na popularnym targu Serrkenda Market kupicie wszystko, dosłownie wszystko. Jeśli chcesz zobaczyć autentyczną Gambię, koniecznie musisz odwiedzić to miejsce. Pilnuj telefonu, portfela i rzeczy osobistych! Paszport? Rzecz święta! W Gambii nie ma Ambasady Rzeczpospolitej Polski.



Cape Point Beach
To z pewnością dobre miejsce na kąpiel w Oceanie w trakcie zwiedzania Gambii, żeby się trochę ochłodzić. To szeroka, piaszczysta plaża z jasnym, miękkim piaskiem i łagodnym zejściem do oceanu. Fale są tu umiarkowane, dzięki czemu miejsce nadaje się zarówno do relaksu, jak i spacerów brzegiem wody. Piękne zachody słońca, palmy i naturalny krajobraz, a do tego spokojniejsza atmosfera. Zrobiliśmy szybki trening na „siłowni” zrobionej z kamieni. Cape Point ma bardziej kameralny charakter, spotkasz tu zarówno turystów, jak i lokalnych mieszkańców.



Senegambia
To najbardziej znana i tętniąca życiem dzielnica turystyczna w Gambii, położona w miejscowości Kololi, niedaleko Serrekunda. To właśnie tutaj skupia się większość hoteli, restauracji i atrakcji dla odwiedzających turystów. Stosunkowo krótka ulica na której znajduje się również kantor, ale przede wszystkim wiele klubów nocnych w postaci pubów z muzyką na żywo. Swoje prawdziwe oblicze Senegambia pokazuje dopiero wieczorem po zachodzie słońca kiedy robi się trochę zimniej. Znajdziecie tu zarówno tanie bary, jak i eleganckie restauracje. Przy wejściu od głównej ulicy jest też mini targ z ręcznie robionymi pamiątkami. Ludzie zaczepiali nas, żeby tylko coś sprzedać proponując nawet podwózkę do hotelu.




Tanji Fish Market
Powiem wprost – tutaj to dopiero jest jeden wielki rozpiździeć ! To jedno z najbardziej autentycznych i tętniących życiem miejsc w Gambii, położone w niewielkiej nadmorskiej miejscowości Tanji, niedaleko Brikama. Tradycyjny targ rybny działający tuż przy plaży, gdzie każdego dnia lokalni rybacy wracają z połowów na kolorowych, drewnianych łodziach. To nie tylko targ, to serce lokalnej społeczności i ważny punkt gospodarki regionu. Spacer wzdłuż brzegu oceanu to przejście przez tony śmieci. Intensywny zapach, gwar i chaos targowy to chleb powszedni.




Ludzie tam jedzą, pracują, śpią i mieszkają, niektórzy miałem wrażenie, że nie żyją. Charakterystyczny jest widok kobiet przygotowujących i suszących ryby na ogromnych rusztach. Faceci z kolei dłubią coś lub malują przy łódkach, głównym środkiem transportu są taczki! Ludzie nie chętnie chcą się fotografować, jedna babka nawet zażądała od nas pieniędzy. Ogólnie tutaj właśnie jest prawdziwa GAMBIA. Będąc w tym państwie Tanji Fish to obowiązkowe miejsce do zobaczenia, będzie przygnębiająco .. ale tak tu po prostu jest!




Monkey Forest
Znajduje się niedaleko popularnych kurortów nad Atlantykiem w okolicach Kololi i Senegambii. Kiedy weszliśmy na teren Parku Bijilo Forest zobaczyliśmy gęsty las i wyznaczone ścieżki do spacerowania. Nagle na moja głowę wskoczyła MAŁPA i wtedy się zorientowałem, że jesteśmy tylko gościem w tej dzikiej Afrykańskiej dżungli! Z początku trochę się ich bałem, ale jak się okazało są naprawdę przyjazne. Jak tylko wyczuły jedzenie w ciągu sekundy było ich już z pięćdziesiąt i jadły nam z ręki.



Park otwarty jest od 7:30 do 19:30, a bilet kosztuje 300 dalasi. Przy wejściu znajduje się mały sklepik z ręcznie robionymi pamiątkami oraz możliwość kupienia pokarmu dla zwierząt. My zaopatrzyliśmy się już wcześniej w jakieś 2 kg bananów i worek orzeszków. Spotkacie tu kilka gatunków małp, które są oswojone z człowiekiem właśnie dzięki ich dokarmianiu. Mimo wszystko trzeba uważać, potrafią być sprytne i podkradać jedzenie czy rzeczy osobiste. Przy wejściu będą Was namawiać na wykupienie przewodnika, ale jest on tu zupełnie nie potrzebny. Fajnie tu było !



Gunjur Snake Farm
To niewielkie, lokalne miejsce położone w wiosce Gunjur, około 1–1,5 godziny jazdy od turystycznej Senegambii. To jedna z bardziej nietypowych atrakcji w Gambii, szczególnie dla osób ciekawych przyrody i delikatnej dawki adrenaliny. Po raz kolejny stajemy naprzeciwko zwierząt – tym razem będą to min. węże, również te najbardziej jadowite! Jeśli tak jak ja chcesz przełamać strach to masz okazje wziąć go do ręki! Dostępne są również żółwie, jaszczurki i krokodyle. Większość z nich znajduje się w małych zbiornikach z możliwość wyjścia na naturalne środowisko.



Cały obiekt jest otwarty od 9:00 do 17:00, a bilet wstępu kosztuje 200 Dalasi. Na miejscu przewodnik z dużym zaangażowaniem opowiadał nam o zwierzętach, ich karmieniu i mocy ukąszenia! Otworzył nam też klatkę i pokazał z bliska węże, które do tej pory mogłem zobaczyć tylko w National Geographic. Wizyta tutaj to doświadczenie, które zdecydowanie zostaje w pamięci na długo! Cały obiekt położony jest w zielonej scenerii prawdziwego lasu tropikalnego.


Kozi Targ
To było dziwne miejsce, trochę wręcz przygnębiające pod względem widoku przywiązanych do siebie grupy zwierząt idących na handel. Kozy, krowy czy byki były tak wystraszone, że nie chciały się dać nawet pogłaskać. To codzienny obraz życia mieszkańców, bez turystycznego „filtra”. To szok kulturowy, ale też jedno z najbardziej prawdziwych doświadczeń w Gambii.Oprócz błota i odgłosów wyjących zwierząt czuć było unoszący się zapach odchodów. Zrobiliśmy kilka zdjęć i zawineliśmy się stąd.


Co zjeść w Gambii ?
Piotrek zabrał nas do kilku miejscowych knajpek gdzie razem z Koprem mieliśmy okazje spróbować lokalnego jedzenia. Najsłynniejsza potrawą jest Domoda czyli gambijskie curry z masłem orzechowym podane np. z dodatkiem mleka kokosowego. Popularny jest też uliczny chleb, dania grillowe i duża ilość warzyw i owoców. Najbardziej znane lokalne piwo z Gambii to Julbrew produkowane przez Banjul Breweries podawana w szkolnych butelkach 0,33 ml. Na targach królują świeże ryby prosto z Oceanu Atlantyckiego.



Myślałem, że będąc w Indiach nic mnie już nie zaskoczy … jednak to co zobaczyłem w Gambii okazało się jeszcze bardziej przygnębiające. Naprawdę słuchajcie, każdy kto urodził się w Polsce wygrał symboliczną szóstkę w lotka! Nie narzekajcie na to co nas otacza, na to co mamy, albo że dziś jest gorszy dzień … w Gambii ludzie śpią, myją się i jedzą na ulicy często to co znajdą lub upolują niczym zwierzęta. Podróż do Gambii to była kolejna lekcja życia pokazująca różnicę, a właściwie NIEWYOBRAŻALNĄ przepaść jaką dzieli Europa od Afryki. Te zdjęcia jeszcze nie oddają tego jak jest naprawdę. Czy jesteśmy w stanie coś zmienić ? Jakoś im pomóc ? Jednorazowo może tak, ale tam problem z dnia na dzień i tak będzie coraz większy …
